Uciekł pożyczonym samochodem [KIELECCY STRANIERI #15]

Dziś pod lupę bierzemy Veselina Djokovicia. Obrońca Koronę wzmocnił 1 lipca 2006 roku. W Kielcach spędził zaledwie pół roku, bo postanowił… uciec z Polski. 

Djoković karierę zaczynał w serbskim FK Sloga Pozega. W 1995 roku przeniósł się do FK Becej, w której spędził trzy sezony. Później spróbował swoich sił w Tunezji grając dla AS Marsa, jednak po roku postanowił wrócić do Serbii związując się z FK Mladost Lučani. Na zachodzie kraju grał jeden sezon i wybrał polski kierunek.

W 2000 roku podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin, z którą był wicemistrzem kraju. Jesienią sezonu 2001/02 przeniósł się do Amiki Wronki (trzecie miejsce) rozgrywając dla ekipy z Wielkopolski 44 spotkania i strzelając jednego gola. We Wronkach grał dwa sezony, a od latem 2004 roku został zaprezentowany jako piłkarz Legii Warszawa. Z drużyną ze stolicy zdobył mistrzostwo Polski. Łącznie dla warszawskiego klubu rozegrał przez dwa lata 18 meczów, raz trafiając do siatki.

Fot. legionisci.com

Jego przygoda w Legii skończyła się w czerwcu 2006 roku gdy podpisał kontrakt z Koroną Kielce. W kieleckim zespole debiutował w wyjazdowym, wygranym 3:0 meczu z Arką Gdynia i szybko stał się ważną postacią defensywy rozgrywając w rundzie jesiennej 14 meczów na poziomie Ekstraklasy. Do tego dołożył jednego gola w meczu z… Legią Warszawa.

Wiosną nagle opuścił Polskę, choć wciąż miał ważny kontrakt z Koroną. Okazało się, że piłkarz wyjechał z powodu kłopotów finansowych.

Djoković przyznał, że w Polsce miał długi, ale powiedział, że je spłaci, jak tylko wygra sprawę w FIFA przeciwko kieleckiemu klubowi.

„W Polsce jest tak, że jak ktoś ma konflikt z trenerem, to zaraz pojawiają się opowieści, że przegrał wszystkie pieniądze i ściga go mafia. Mnie nikt nie ściga i przed nikim się nie ukrywam. Jestem coś winny w Polsce. Wszystkie długi w przyszłości ureguluję, ale najpierw muszę wygrać odszkodowanie od Korony!” – tłumaczył w 2008 roku.

Piłkarz domagał się około 300 tysięcy złotych od kieleckiego klubu za niewypłacone pensje. „Mój kontrakt z Koroną kończy się dopiero w czerwcu” – mówił „Djoko”. „Od prawie roku nie dostaję pieniędzy. Nie gram, bo musiałem wyjechać do Serbii leczyć kontuzję pleców, a kończyło mi się pozwolenie na pobyt w Polsce” – dodawał defensor.

O zawodniku mówi były bramkarz Korony Łukasz Załuska:

– Byłem w rezerwach Korony, a żona wróciła do Białegostoku – opowiada Załuska dla Interii. – Djoković zaproponował: „Słuchaj, mieszkam sam, bo moja rodzina jest w Serbii. Przeprowadź się do mnie i oddaj swoje mieszkanie. Będzie nam raźniej. Zapłacisz za czynsz i jest ok”. Przez dwa miesiące jedliśmy razem śniadania, obiady, kolacje. Nagle on bierze zdjęcie syna, klęka przede mną i pyta, czy pożyczę mu auto na trzy dni, bo musi go zobaczyć. No to dałem mu kluczyki: Masz i jedź.

– Słyszałem, że był grubo zapożyczony w Warszawie i musiał uciekać – kontynuuje oszukany. – Tylko zrozumiałbym, gdyby kończył mu się kontrakt z Koroną, a on miał jeszcze 2,5-letnią umowę. To uśpiło moją czujność. Jego zachowanie było nielogiczne. Korona go zawiesiła, nie mógł już nigdzie grać w piłkę – spuentował były golkiper Celtiku.

Fot. Echo Dnia Kielce

Piłkarza wspomina też (tym razem miło) Jaromir Kruk z „Piłki Nożnej” i portalu kieleckifutbol.pl. „Dobry piłkarz, otwarty do dziennikarzy i społeczeństwa. Mimo problemów, które miał bardzo dobrze go wspominam.” – powiedział nam dziennikarz.

Po tym incydencie Djoković postanowił zakończyć karierę i zrobił kurs trenerski.

W Polsce piłkarz został wyróżniony. Redakcja tygodnika „Piłka Nożna” uhonorowała zawodnika wybierając go do „jedenastki obcokrajowców Ekstraklasy” za rok 2006.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *