Petteri Forsell przejmuje kierownicę w Koronie [POD LUPĄ]

Cóż z tego, że od 45 do 70 minuty Korona całkowicie zdominowała Lechię Gdańsk stwarzając w tym czasie kilka bardzo dobrych sytuacji, skoro ponownie dał o sobie znać brak skuteczności, a tym razem także szczęścia. Zawodnikiem, który najbardziej dał się we znaki gdańszczanom był Petteri Forsell. Fiński pomocnik wystąpił po raz trzeci w barwach Korony, pierwszy raz miał jednak okazję zaprezentować się przed kielecką publicznością.

W meczu z Lechią filigranowy zawodnik należał do najbardziej wyróżniających się piłkarzy Korony, a kilka razy o tym, że nie udało mu się zdobyć premierowej bramki dla Korony decydowały centymetry oraz świetna dyspozycja bramkarza gdańszczan Dusana Kuciaka. Forsell sześciokrotnie próbował zaskoczyć golkipera Lechii. Trzy z tych starań były strzałami celnymi, taka sama liczba dotyczyła prób oddanych bezpośrednio z rzutów wolnych. Właśnie te strzały ze stałych fragmentów gry, były naprawdę wysokiej klasy i wielka szkoda, że chociaż jeden z nich nie trafił do siatki rywali.

fot. Echo Dnia

Pierwszy raz pomocnik Korony uderzał ze stojącej piłki w 8. minucie z odległości około 30 metrów. Mocny i precyzyjny strzał niechybnie zmierzał do bramki, jednak wspaniałą interwencją popisał się Kuciak, który koniuszkami palców sparował piłkę na poprzeczkę. W 45. minucie Forsell zdecydował się na strzał zza pola karnego jednak piłka po tej próbie poszybowała ponad bramką gdańszczan. W drugiej odsłonie meczu gra Korony nabrała rozmachu, a bardzo duży wpływ miał na to właśnie Petteri Forsell. W 49. minucie próbował zaskoczyć słowackiego golkipera mocnym strzałem z lewej strony pola karnego, po którym piłka dostała nieprzyjemnej dla bramkarza rotacji, jednak Dusan Kuciak poradził sobie z tym uderzeniem. Kolejny raz swój kunszt w wykonywaniu rzutów wolnych Forsell zaprezentował w 58. minucie. Podobna odległość jak w pierwszej połowie, podobna trajektoria lotu piłki i ponownie jak przed przerwą futbolówka trafiła w poprzeczkę.

Już minutę później były pomocnik Miedzi Legnica oddał kolejny strzał na bramkę Lechii. Z mocnym uderzeniem po ziemi kolejny raz uporał się Dusan Kuciak, wybijając piłkę na rzut rożny. Ostatnia próba pomocnika Korony miała miejsce w 81. minucie. Strzał z rzutu wolnego powędrował jednak kilka metrów obok bramki Lechii.

fot. Korona Kielce

Forsell w meczu z Lechią zanotował trzy kluczowe podania (bierzemy pod uwagę zagrania, po których akcja zakończyła się strzałem), dwa z gry, jedno ze stałego fragmentu. W 20. minucie uruchomił na lewym skrzydle Erika Pacindę, którego centrę sfinalizował strzałem w boczną siatkę Bojan Cecarić. 29-letni pomocnik był także kluczową postacią akcji, która dała Koronie wyrównującą bramkę w 61. minucie meczu. Najpierw wyprowadził piłkę z własnej połowy, a po chwili zagrał na prawą stronę do Cecarica, który zanotował asystę przy bramce Michala Papadopulosa. W taki właśnie sposób Fin zapisał na swoim koncie tzw. asystę drugiego stopnia. Forsell bardzo często odpowiadał także za egzekwowanie rzutów rożnych. Sześciokrotnie wykonywał zagrania z narożnika boiska, a po jednym z nich do strzału głową doszedł Adnan Kovacević, jednak piłka po jego uderzeniu poszybowała wysoko ponad bramką Lechii. Trzeba także wspomnieć, że w 79. minucie meczu za nieprzepisowe powstrzymywanie Flavio Paixao, Fin został ukarany żółtą kartką.

Zawodnika, który tak dobrze radzi sobie ze stałymi fragmentami gry bardzo brakowało w Koronie. Jak ważny we współczesnym futbolu jest to element, nie musimy nikomu przypominać.
Z Petteri Forsellem w składzie kielczan jest duża szansa na to , że kolejne „spadające liście” znają drogę do bramki rywali, a co za tym idzie znacząco pomogą Koronie w bardzo trudnej batalii o utrzymanie. Miejmy nadzieję, że pierwszy raz w bramkowych statystykach Fin zamelduje się już w środowym meczu we Wrocławiu.

Robert Jedynak

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *