Remis na własne życzenie

Co to było za emocjonujące spotkanie! Sześć goli, przepychanki w doliczonym czasie gry i Grzegorz Szymusik w końcówce między słupkami. Korona Kielce zremisowała z Arką Gdynia 3:3, mimo że prowadziła już 3:0. 

Początek spotkania był dość niemrawy w wykonaniu obu ekip. Kielczanie próbowali zagrozić rywalowi w 12. minucie gdy Jakub Łukowski z około trzydziestu metrów starał się pokonać Daniela Kajzera. Jednak golkiper gości popisał się świetną interwencją. Tuż przed trzydziestą minutą mocno zaatakowała Korona. Znów w roli głównej wystąpił Łukowski, który uderzył w dalszy róg bramki przyjezdnych i zdobył gola. Żółto-czerwoni poszli za ciosem i po siedmiu minutach podwyższyli rezultat. Pięknym strzałem zza szesnastki popisał się Jacek Kiełb.

Fot. Kamil Bielaszewski

Po zmianie stron odważnie zaatakowała Arka, ale kielczanie byli czujni w defensywie i nie dali sobie strzelić gola. W 63. minucie Korona wyszła z kontratakiem. Jacek Podgórski wyśmienicie podał do Kiełba, a kapitan kieleckiej ekipy ruszył w kierunku bramki gości i dograł do Jakuba Łukowskiego, który strzelił swojego drugiego gola w meczu. Rywali jednak to nie załamało i wzięli się do odrabiania strat. Najpierw do siatki trafił kapitan gdynian Marcjanik, a niecałe dwie minuty później Rosołek pokonał Osobińskiego. Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry goście wyrównali. Adam Deja uderzał z rzutu wolnego, futbolówka odbiła się od muru i wpadła do siatki.

W doliczonym czasie Koronę spotkał kolejny pech. Jakub Osobiński doznał kontuzji, a w bramce stanął Grzegorz Szymusik. Kielczanie jednak nie dali dojść rywalowi do groźnej sytuacji. Atmosfera była w końcówce była tak napięta, że wywiązała się sprzeczka pomiędzy piłkarzami obu zespołów, do której dołączyli także sztaby szkoleniowe. Czerwonymi kartkami za przepychanki zostali ukarani asystenci trenerów.

Kamil Dulęba

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *