Mnóstwo emocji i awans Korony

Korona Kielce pokonała po dogrywce Wisłę Płock 4:3 w 1/32 finału Pucharu Polski.

Kielczanie rozpoczęli to spotkanie doskonale. Już w 7.minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego Łukasza Sierpiny na bramkę zamienił Piotr Malarczyk. W kolejnych minutach kompletnie nie było czuć różnicy między pierwszoligową Koroną, a ekstraklasową Wisłą Płock prowadzoną przez znanego w Kielcach Macieja Bartoszka. Nawet gospodarze prezentowali lepszy poziom. Wisła miała duże problemy ze stwarzaniem sytuacji pod bramką Marcelego Zapytowskiego, który zastąpił w bramce Konrada Forenca. Kielczanie potrafili kilkukrotnie zagrozić gościom m.in po stałych fragmentach gry oraz licznych dośrodkowaniach. Do przerwy padła jednak tylko jedna bramka, ale kibice w chłodny środowy wieczór oglądali nieźle grającą Koronę.

Fot. Kamil Bielaszewski

Drugą połowę z kolei dobrze rozpoczęli goście doprowadzając do wyrównania. Marko Kolar dobił strzał, który przed siebie wybił Marceli Zapytowski. Wisła przejęła inicjatywę i dłużej utrzymywała się przy piłce, czego wynikiem było drugie trafienie. Podopieczni Macieja Bartoszka nieźle wykonali rzut rożny, zaskakując kielecką defensywę. Damian Warchoł był zawodnikiem, który skierował piłkę do bramki. Pozytywne wrażenie sprawiał nowy zawodnik Korony Dawid Błanik. Wykorzystywał swoją szybkość na skrzydle i robił sprawiał sporo problemów Nafciarzom oraz napędzał ataki swojej drużyny. Filipe Oliveira również wyglądał przyzwoicie. Portugalczyk został ustawiony przez trenera Dominika Nowaka na pozycji numer 10 i miał więcej okazji by zaprezentować swoje umiejętności techniczne. Adam Frączczak po kombinacyjnie wykonanym rzucie wolnym i ciekawym podaniu Sierpiny w pole karne zmarnował doskonałą sytuację na doprowadzenie do wyrównania. Kilka minut później Jakub Łukowski również nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji sam na sam z Węglarzem. Korona przeważała, a w 84. minucie sprawiedliwości stało się zadość. Koroniarze doprowadzili do wyrównania. Uczynił to świetnie dysponowany Błanik, który dobił strzał Jakuba Łukowskiego, który trafił w słupek. Ostatnie minuty to już absolutna dominacja Korony i poszukiwanie trzeciej bramki. Ostatecznie piłka nie znalazła drogi do siatki i sędzia odgwizdał dogrywkę.

Fot. Kamil Bielaszewski

 

W 96. minucie Korona potwierdziła swoją przewagę. Łukasz Sierpina dostał idealne podanie od Jacka Podgórskiego po kontrataku i mocnym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Podopieczni trenera Dominika Nowaka grali z niesamowitym polotem. Kibice, którzy wybrali się na Suzuki Arenę nie mieli czego żałować, bo było to naprawdę przyjemne widowisko. To Korona przypominała ekstraklasowy zespół. Szkoleniowiec kieleckiej drużyny nakazywał swoim zawodnikiem podtrzymywać dyspozycję i kontynuować ofensywną grę, mimo prowadzenia i dużego zmęczenia, które bez wątpienia dawało się we znaki. Gwoździem do trumny dla Wisły było trafienie Mateusza Lewandowskiego, który przebywa w Koronie na wypożyczeniu… właśnie z płockiej drużyny. Napatnik pokonał Wrąbla po kontrze. Chwilę później z boiska wyleciał Cielemęcki za czerwoną kartką. Wisła Płock odgryzła się jeszcze jednym trafieniem. Świeżo wprowadzony Tomasz Walczak mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Zapytowskiego. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec spotkania. Korona po  bardzo dobrym, zaciętym i pełnym emocji meczu awansowała do kolejnej rundy Fortuna Pucharu Polski.

Marcin Łataś

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *