Kielce to miasto lidera! Korona wygrywa z ŁKS-em

Fenomenalny Forenc, skuteczny Szymusik, obrona na 0 z tyłu, ŁKS pokonany. Korona odnosi swoje piąte zwycięstwo w piątym meczu tego sezonu i jest absolutnym liderem Fortuna 1 ligi.

Zarówno Korona i ŁKS są drużynami, które otwarcie zapowiadają, że będą walczyć o awans do Ekstraklasy. Początek spotkania należał do gości, którzy nieco zepchnęli kielczan do defensywy. W 8. minucie nadziali się na świetny kontratak w wykonaniu Podgórskiego, Łukowskiego i Sierpiny. Ten ostatni zmarnował doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia, oddając strzał nad poprzeczką, mając przed sobą tylko Marka Kozioła – byłego bramkarza Korony. ŁKS dalej kontynuował swoją niezłą grę, a kielczanie gubili się w defensywie. W kolejnych minutach podopieczni Dominika Nowaka zaczęli znacznie lepiej grać, tym samym tworząc sytuacje. Nie brakowało strzałów, a także groźnej sytuacji po rzucie rożnym, kiedy to piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Kozioła. Uderzał Grzegorz Szymusik. Następnie znów dali o sobie znać goście, ale Konrad Forenc popisywał się świetnym refleksem i skutecznie zatrzymywał strzały ŁKS-u. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, a z przebiegu meczu lekką przewagę wypracowali sobie podopieczni Kibu Vicuny.

Fot. Kamil Bielaszewski

Druga połowa rozpoczęła się od groźnej sytuacji ŁKS-u i kolejnej doskonałej interwencji Forenca. Późniejsza faza meczu to znaczna przewaga piłkarzy Korony. Gospodarze utrzymywali się przy piłce, atakowali, szukali sytuacji do zdobycia bramki, a po stracie natychmiast odbierali futbolówkę. Na cichego bohatera Korony wyrastał Konrad Forenc, który w kolejnych sytuacjach również ratował zespół przed stratą gola. Duże problemy sprawiali gospodarzom techniczni zawodnicy ŁKS-u Pirulo i Javi Moreno. Po ich indywidualnych popisach było niebezpiecznie pod bramką Korony. W 73.minucie spotkania w końcu padła bramka. Grzegorz Szymusik pojawił się w polu karnym po dośrodkowaniu z lewej strony, zabrał się z piłkę między obrońcami ŁKS-u i na raty pokonał Marka Kozioła. Kibice na Suzuki Arenie, a także wszyscy obecni na ławce rezerwowych wpadli w szał radości. Goście nadal ambitnie walczyli o trafienie, ale kielczanie wychodzili obronną ręką. Na koniec spotkania kibice mogli zaśpiewać słynne „Quantanamera Kielce to miasto lidera”. Korona idzie jak po swoje w walce o Ekstraklasę. Świetne transfery i praca Dominika Nowaka sprawiły, że w Kielcach jest prawdziwa drużyna, z którą każdy musi się liczyć.

Marcin Łataś

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *