Zero z tyłu to nie przypadek. Jak broni Korona? [ANALIZA]

Sobotni mecz z Górnikiem Zabrze był trzecim z rządu, w którym Korona nie straciła gola. Marek Kozioł czyste konto zachowuje już od 350 minut. Ostatni raz piłkę z siatki wyciągnął w 10. minucie spotkania z Arką Gdynia. Jak zatem broni zespół Mirosława Smyły? Przeanalizowaliśmy poczynienia Korony w defensywie oraz współpracę obrońców z pomocnikami.  

Z Górnikiem trener Mirosław Smyła nie mógł skorzystać z dwóch lewych obrońców Michała Gardawskiego oraz Nemanji Mileticia (problemy zdrowotne). W wyniku absencji tych zawodników szansę dostał nominalny prawy defensor – Grzegorz Szymusik. Parę stoperów tradycyjnie stworzyli Adnan Kovacević i Ivan Marquez, a na prawej stronie ponownie biegał Mateusz Spychała. W środku pola mecz rozpoczęli i skończyli Milan Radin z Jakubem Żubrowskim. Na skrzydłach akcje kieleckiego zespołu napędzali Marcin Cebula oraz Erik Pacinda (zastąpieni odpowiednio w 71. i 90. minucie przez Jacka Kiełba i debiutującego Dawida Lisowskiego. Duet napastników stworzyli Słoweniec Matej Pućko i Serb Bojan Cecarić.

FAZA ATAKU
Podczas rozgrywania piłki przez Koronę skrajni obrońcy byli ustawieni szeroko, aż pod samą linią boczną, 5-7 metrów wyżej niż stoperzy. Kiedy piłka znajdowała się w środkowej strefie boiska obaj przesuwali się bliżej pola karnego Górnika. Po przegraniu futbolówki na jedną ze stron, drugi z bocznych obrońców pozostawał z tyłu razem ze stoperami. W trakcie meczu były również i takie momenty, w których zarówno Spychała jak i Szymusik podłączali się do ataku, wówczas jeden ze środkowych pomocników (najczęściej Żubrowski) wspierał w defensywie Kovacevicia i Marqueza.

Należy podkreślić bardzo dobrą współpracę i komunikację w bocznych sektorach. Przykładem moment, w którym Szymusik pobiegł za akcją pod bramkę gości, a Cebula asekurował go przy kontrataku Górnika, w rezultacie czego odebrał rywalom piłkę i ekipa z Kielc rozpoczęła swój atak.

Paweł Jańczyk / FotografiaPiekna.pl

FAZA PRZEJŚCIA
Korona tuż po złapaniu piłki przez Marka Kozioła lub odebraniu jej przeciwnikom starała się szybko rozpoczynać kontratak. Boczni obrońcy oraz skrzydłowi błyskawicznie znajdowali się w skrajnych sektorach boiska, aby umożliwić dobre wyprowadzenie futbolówki. Podczas szybkich ataków w szeregach kielczan była duża wymienność pozycji. Pacinda widząc jak Spychała biegnie do kontrataku, natychmiast ustawiał się na jego pozycji, zapobiegając stworzenia się „dziury” w obronie, którą po stracie piłki zabrzański zespół mógłby przeprowadzić swój atak. Natomiast, gdy ta strata następowała, Korona bardzo szybko obudowywała formację i zmniejszała odległości pomiędzy zawodnikami.

FAZA OBRONY
Podopieczni trenera Smyły podczas ataków pozycyjnych Górnika ustawiali się wąsko i kontrolowali poruszanie się przeciwników, dobrze przekazywali krycie poszczególnych zawodników. Środkowi obrońcy często wchodzili w kontakt z napastnikami gości, którzy znajdowali się za plecami pomocników. Boczni defensorzy bardzo dobrze współdziałali ze stoperami, często zajmowali ich pozycje, kiedy ci wybiegali w boczne strefy do zawodników z Zabrza. W defensywie piłkarze Korony wykazali się dużą antycypacją i koncentracją przez całe spotkanie, co wpłynęło na kolejne czyste konto.

Dwa razy swoimi świetnymi interwencjami wynik ratował Marek Kozioł, a Mateusz Spychała w końcówce spotkania wybił piłkę „przewrotką” z linii bramkowej. Kielecki bramkarz i prawy obrońca zostali wybrani do najlepszej jedenastki 21. kolejki ekstraklasy.

Paweł Jańczyk / FotografiaPiekna.pl

BŁĘDY
Ale nie wszystko w meczu z Górnikiem w defensywnej grze Korony działało perfekcyjne. Gospodarze nie ustrzegli się błędów m.in. przy wyprowadzeniu piłki z obrony. W drugiej połowie obaj stoperzy narazili w taki sposób kielczan na niebezpieczeństwo straty bramki. Ivan Marquez po otrzymaniu na 25 metrze futbolówki od Marka Kozioła chciał minąć napastnika Górnika, ale w prosty sposób ją stracił i goście ruszyli z kontratakiem. Adnan Kovacević podjął natomiast próbę dryblingu dwóch przeciwników, co również zakończyło się to fiaskiem i zabrzanie znów rozpoczęli swój atak. Na szczęście w porę został on przerwany przez jednego z kielczan. Korona ponownie szybko odbudowała swoje szyki i rozpoczęła konstruowanie kolejnej akcji.

Jakub Walkowicz

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *