Wytwór Korony (prawie) idealny [HISTORIA MALARCZYKA]

Jego piłkarska droga powinna być drogowskazem dla wszystkich młodych zawodników zaczynających swoją przygodę z Koroną. Wychowanek, wyróżniający się w grupach młodzieżowych, mistrz Polski juniorów, z debiutem w ekstraklasie przed 18. urodzinami, wreszcie podpora defensywy i kapitan kieleckiej drużyny. I tylko żal, że w pewnym momencie, zabrało dla niego miejsca w Koronie…

Zapraszamy na szósty odcinek z cyklu o piłkarzach, którzy w żółto-czerwonej koszulce zagrali najwięcej meczów w ekstraklasie.

5. miejsce.

Ilość meczów dla Korony Kielce: 148.

Piąte miejsce pod względem ilości występów w ekstraklasie w Koronie Kielce zajmuje… Piotr Malarczyk.

Złote dziecko Korony

Urodzony w 1991 roku w Kielcach, gra na pozycji obrońcy, wychowanek Korony. Zaczynał swoją przygodę z piłką w młodzieżowych drużynach, gdzie stale notował progres w grze. Zdarzało się, że w tamtych czasach występował nawet w ataku. Przeszedł przez wszystkie szczeble w kieleckiej akademii. Przed rozpoczęciem sezonu 2009/10 został oficjalnie włączony do kadry pierwszego zespołu. Będąc jeszcze nastolatkiem, udało mu się rozegrać wówczas sześć meczów w ekstraklasie. Taka niewielka ilość spotkań spowodowana była kilkoma względami. W tamtych o rozgrywkach o sile kieleckiej defensywy stanowili tacy piłkarze jak Hernani, Pavol Stano czy Jacek Markiewicz. Duże znaczenie poza umiejętnościami czysto piłkarskimi, miało również przygotowanie motoryczne. Malarczyk jako osiemnastolatek, mimo wysokiego wzrostu, nie miał jeszcze takiej tężyzny fizycznej, jak wspomniani obrońcy.

fot. Korona Kielce

Drugi i trzeci sezon w seniorskiej drużynie były już lepsze. Rola w zespole popularnego ”Malara” stawała się coraz większa. Mimo zmian na stanowisku szkoleniowca, mógł liczyć na sporo minut na boisku. Sezony 2010/11 oraz 2011/12 to odpowiednio 11 i 16 występów. Liczby pokazują, że wciąż nie był jeszcze pierwszym wyborem Marcina Sasala, a potem Leszka Ojrzyńskiego, ale ten moment już za chwilę miał nadejść.

Od młodziana do kapitana

Trzy kolejne sezony można uznać za najbardziej udane podczas całego pobytu Malarczyka w Kielcach. 25, 27 i 35 – to liczba spotkań w sezonach od 2012/13 do 2014/15. Na środku defensywy najczęściej towarzyszył mu wówczas Radek Dejmek. Udane występy zaowocowały otrzymaniem opaski kapitańskiej, co dla piłkarza z Kielc na pewno było wielkim splendorem i nobilitacją. Po rozegraniu 5 spotkań w sezonie 2015/16 Piotr Malarczyk postanowił jednak odejść z Korony i skorzystać z szansy wyjazdu za granicę.

Odbił się od Rooney’a

Nowym klubem ”Malara” był grający na drugim szczeblu w Anglii Ipswich Town. Mimo wciąż dość młodego wieku, nasz bohater miał w tamtym czasie rozegrane już sporo ponad 100 meczów w lidze. Wydawało się więc, że doświadczenie zdobyte w rozgrywkach ekstraklasy, dobre warunki fizyczne, szczególnie cenione w tamtej lidze, pozwolą mu zaistnieć na zapleczu Premier League. Po podpisaniu umowy niemal z marszu rozegrał mecz ligowy, wszedł jako zmiennik w 46. minucie meczu z Brighton and Hove Albion. Kolejny mecz w barwach Ipswich, Malarczyk na pewno zapamięta do końca życia. W spotkaniu pucharowym wyszedł w podstawowym składzie przeciwko drużynie Manchesteru United. W składzie angielskiego potentata w tej rywalizacji można było oglądać takich graczy jak: Juan Mata, Bastian Schweinsteiger oraz Wayne Rooney, za krycie którego odpowiadał właśnie wychowanek Korony. Mimo błędu przy jednej z bramek (łatwo dał się przepchnąć Rooney’owi), otrzymał pozytywne oceny za swój występ, niejednokrotnie wygrywając pojedynki główkowe czy przechwytując piłkę graczom „Czerwonych Diabłów”.

fot. Manchester United

Niestety przygoda z ligą Championship nie trwała długo. Łącznie tylko trzy ligowe występy, doprowadziły do krótkoterminowego wypożyczenia do niższej ligi, konkretnie do drużyny Southend United. Tam niestety kielczanin również nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w składzie. Na boisku pojawił się zaledwie dwa razy. Na następne rozgrywki Malarczyk powrócił więc do Ipswich, ale po kilku kolejkach, w których nie znalazł się w kadrze meczowej, postanowił opuścić Wyspy Brytyjskie.

Powrót do ekstraklasy

Jako wolny zawodnik Malarczyk podpisał trzyletni kontrakt z Cracovią. – Mam inne spojrzenie na futbol, na detale. W Polsce nie pracuje się mniej, nie biega mniej, każdy trener ma swoją filozofię. Na pewno intensywność spotkań ligowych stoi na wyższym poziomie, gra się szybciej. Nie udało mi się przebić do składu Ipswich na dłużej. Konkurencję miałem silną, reprezentanci Szkocji, Nowej Zelandii, ale i tak trochę żal, że tak szybko musiałem wrócić do Polski. Nie wykluczam jednak, że ponownie ruszę za granicę, a w Cracovii ciężko pracuje, by być coraz lepszym piłkarzem – wspominał w jednym z wywiadów po powrocie do Polski.

fot. Dziennik Polski

Ale jak się okazało i w Krakowie Malarczyk nie wypełnił swojego kontraktu. Po półtora roku i 36 występach ponownie został graczem Korony. Gdy odchodził z Kielc był kapitanem zespołu, po powrocie często musiał zadowalać się tylko rolą rezerwowego. Wiosną sezonu 2017/18 rozegrał w Koronie 7 spotkań. W następnym sezonie również nie był pierwszym wyborem trenera Gino Lettieriego (16 meczów). Przed obecnymi rozgrywkami włoski szkoleniowiec nie widział wychowanka w składzie i zawodnik został odesłany do rezerw. Po kilku tygodniach zdecydował, że chce odejść i za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt.

Przenosiny do mistrza

”Malar” nie pozostawał długo bez klubu, niemal od razu podpisująć umowę z nowym klubem. Decyzja zaskoczyła wielu. Z rezerw Korony trafił do ekipy mistrza Polski Piasta Gliwice. – Ostatnie dni były dynamiczne, ale bardzo się cieszę, że wszystko skończyło się podpisaniem kontraktu z Piastem. Wcześniej zadzwonił do mnie trener Waldemar Fornalik i powiedział, że chce mnie w swojej drużynie. Odczułem, że klubowi na mnie zależy i myślę, że to było kluczowe – stwierdził po transferze do Piasta.

fot. piast-gliwice.eu

W pierwszej rundzie wychowanek Korony rozegrał dla mistrza Polski 11 ligowych meczów, często wychodząc w podstawowy składzie.

Wzór dla młodych koroniarzy

Piotr Malarczyk w barwach Korony rozegrał 148 meczów, w których zdobył 8 goli. Nie zawsze w Kielcach miał z górki, jednak jego upór, ale też pokora i opanowanie pozwalały przetrwać trudniejsze chwile. Przez kilka sezonów był bardzo istotnym graczem dla kieleckiej defensywy, udanymi wślizgami czy wygranymi pojedynkami główkowymi regularnie pomagając w zdobywaniu punktów. Jako jeden z niewielu wychowanków Korony nadal utrzymuje się na poziomie ekstraklasy. O takich graczach nigdy nie można zapominać, trzeba ich doceniać i szanować. Nieczęsto, zdarza się zawodnik od podstawy wychowany w Koronie, później zaistniał w takim wymiarze w dorosłym zespole oraz kontynuował karierę za granicą czy w innych polskich klubach. „Malar” może być przykładem oraz inspiracją dla wszystkich młodych adeptów piłkarskich z Kielc. Udowodnił, że ciężka praca, upór wraz z odrobiną szczęścia, mogą doprowadzić do osiągania wyznaczonych celów i marzeń.

Sebastian Kalwat

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *