Tonący Djuranovicia się chwyta? Po co jego powrót? [KOMENTARZ]

Dwa tygodnie temu informowaliśmy, że Uros Djuranović uda się na testy do kazachskiego Żetysu Tałdykorgan. Wcześniej Czarnogórzec został poinformowany, że wiosną w Koronie już nie zagra, bo kielecki klub nie wiąże z nim przyszłości.

Minęło kilkanaście dni i sytuacja się całkowicie odwróciła. Napastnik zdążył wrócić z Kazachstanu i dalej trenował z kadrą pierwszego zespołu. Nieoficjalnie mówi się, że zapis w kontrakcie, wyklucza możliwość na stałe przeniesienie piłkarza do drużyny rezerwy. Djuranović nieoczekiwanie znalazł się w kadrze na mecz we Wrocławiu i jeszcze bardziej nieoczekiwanie po przerwie, jako pierwszy z rezerwowych, pojawił się na murawie zmieniając Mateja Pućko.

Co oznacza ten ruch wykonany przez trenera Mirosława Smyłę? Szkoleniowiec kieleckiej ekipy wraca do zawodnika, który jesienią nie zdobył ani jednego gola, chociaż na bramkę rywali strzelał aż 33 razy (17 celnych uderzeń). 50-latek szuka kolejngo rozwiązania w linii ataku, aby uratować ekstraklasę dla Kielc. Bo wiosna poprawy skuteczności wciąż nie przyniosła (dwa gole w pięciu meczach).

Czy jednak Uros Djuranović tym razem zbawi Koronę? Wątpliwe. 26-latek pozytywnie wprawdzie wypadł we Wrocławiu, po przerwie był jednym z najbardziej aktywnych piłkarzy w kieleckim zespole, ale znów nie wykorzystał dogodnej okazji do zdobycia swego premierowego gola.

Można zastanawiać się czy trener Smyła chwyta się sprawdzonych czy spalonych rozwiązań? Na ławce rezerwowych na debiut wciąż czeka Mateusz Sowiński. Ciekawe tylko czy się doczeka…

Kamil Dulęba

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *