Spychała: Po takim meczu nawet remis by nas nie zadowolił

– Jedyny pozytyw jest taki, że w końcu zdobyliśmy bramkę, bo nasza sytuacja nadal jest trudna – powiedział po spotkaniu z Lechią rozżalony strzelec gola Michal Papadopulos. Podopieczni Mirosława Smyły oddali 29 strzałów na bramkę, ale tylko raz zdołali pokonać Dusana Kuciaka.

Skuteczność pod bramką rywala nadal jest największą bolączką kieleckiego zespołu. W spotkaniu z Lechią, Korona stworzyła sobie wiele dogodnych sytuacji, lecz na przeszkodzie stawał świetnie dysponowany w niedzielne wczesne popołudnie Dusan Kuciak. – Przy tylu strzałach przynajmniej trzy lub cztery bramki musimy zdobyć. Po strzelonym golu, byłem pewny, że kwestią czasu jest nasze kolejne trafienie. Po co taka fajna gra, jak nie zdobywamy punktów – przyznał czeski napastnik.

W drugiej połowie Korona zaprezentowała się dużo lepiej i miała zdecydowaną przewagę nad drużyną Piotra Stokowca. – Graliśmy o komplet punktów i nawet remis by nas nie zadowolił. Po straconej bramce nie mogliśmy się otrząsnąć i dopiero w drugiej połowie inaczej wyglądaliśmy. Wierzyliśmy, że przechylimy szalę na własną korzyść. Lechia nas ukarała za niewykorzystane sytuacje. – powiedział Mateusz Spychała.

fot. Paweł Jańczyk / FotografiaPiekna.pl

Kielczanie będą mieli szybką okazje do rehabilitacji. Już w środę (godz. 18) powalczą o punkty we Wrocławiu ze Śląskiem. – Wynik meczu z Lechią na pewno nas boli, ale wiemy, że szybko jest szansa na rehabilitację. Bardzo się cieszymy, że nie musimy czekać całego tygodnia tylko już w środę spróbujemy zapunktować – dodał Mateusz Spychała.

We Wrocławiu nie zagrają kontuzjowani Marcin Cebula, Michał Gardawski i Namanja Miletić oraz pauzujący za czerwoną kartkę Adnan Kovecević. Do składu wracają natomiast Jakub Żubrowski i Ognjen Gnjatić.

Marcin Łataś

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *