REMIS KORONY PO PREMIEROWYM TRAFIENIU TZIMOPOULOSA

Piłkarze Korony się starali, próbowali, ale nie zdołali wygrać z Arką. Remis kielczanie uratowali w końcowych minutach.

Lepiej spotkanie zaczęli Koroniarze. W 3. minucie wrzucał Lioi, do piłki skoczył Kiełb, ale skrzydłowy Korony nie trafił w bramkę.
Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Po stu osiemdziesięciu sekundach i faulu Gnjaticia do piłki podszedł Nalepa i uderzył na bramkę Kozioła. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.
W 18. minucie kielczanie powinni doprowadzić do wyrównania. Po błędzie defensywy Arki Kiełb zagrał w pole karne do Forsella, Fin uderzył, ale instynktownie obronił Steinbors. Próbował jeszcze Kiełb, ale wybili defensorzy żółto-niebieskich.
Po pół godzinie gry zaatakowali podopieczni trenera Bartoszka. Dośrodkowanie Kiełba na gola próbował zamienić Szymusik, ale piłka otarła się o plecy piłkarza Arki i wyszła za linię końcową.

Do końca pierwszej połowy przewagę mieli zawodnicy Korony, ale nic nie wyszło z sytuacji podbramkowych.
Najlepszą okazję w doliczonym czasie gry zmarnował Szymusik, który w znakomitej sytuacji nie potrafił pokonać Steinborsa.

Fot. Korona Kielce

W drugą połowę odważniej weszli „żółto-czerwoni”. Kiełb podał wzdłuż bramki, ale nie udało się nikomu przeciąć piłki i dobrze zapowiadająca się akcja spaliła na panewce.

Po godzinie gry zakotłowało się pod bramką Korony. Gola starał się zdobyć Jankowski, ale w porę zareagowali defensorzy Korony. Kielczanie mogli po chwili odpowiedzieć, ale w wyśmienitej sytuacji pomylił się Kiełb mając przed sobą tylko Steinborsa.

W 82. minucie Korona dopięła swego i zdobyła gola. W zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy był Tzimopoulos, który wpakował piłę do siatki.

W końcówce jeszcze mocny strzał lewą nogą oddał Kiełb, jednak skutecznie interweniował bramkarz Arki.

Kamil Dulęba

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *