Paweł Golański: Potrzeba radykalnych ruchów w Koronie

– Z całym szacunkiem dla ŁKS-u, ale jeśli Korona na mecz z ostatnim zespołem w tabeli wychodzi tak cofnięta, to z kim ona chce zagrać odważnie? – zastanawia się w rozmowie z www.CowKoronie.pl był kapitan kieleckiego zespołu i wychowanek łódzkiego klubu Paweł Golański.

14-krotny reprezentacyjny obrońca z trybun stadionu przy ulicy Unii Lubelskiej przyglądał się grze swoich byłych drużyn. O postawie ekipy z Kielc nie może powiedzieć nic dobrego. – Ten mecz pokazał jak ogromne problemy ma dziś Korona. Zmiana trenera na razie nie wpłynęła na odmianę jej postawy, choć po wygranym spotkaniu ze Śląskiem pojawił się pewien optymizm – mówi Golański.

fot. lkslodz.pl

Jego zdaniem w konfrontacji z ŁKS-em całkowicie zawiodła taktyka przygotowana przez trenera Mirosława Smyłę. – Z całym szacunkiem dla ŁKS-u, ale jeśli Korona na mecz z ostatnim zespołem w tabeli wychodzi tak cofnięta, to z kim ona chce zagrać odważnie? Wiadomo było, że łodzianie lubią i potrafią operować piłką na połowie rywala, ale całkowice gubią się, gdy ktoś ich naciśnie, wywrze pressing. Wiele z dotychczasowych meczów ŁKS przegrał tracąc właśnie gole po prostych błędach w defensywie. Korona zupełnie nie potrafiła zmusić rywala to gry bliżej własnego pola karnego. Była apatyczna, bierna, przestraszona – podkreśla.

Jak zatem kielecki zespół powinien wykorzystać reprezentacyjną przerwę? – Pracy trenerowi Smyle i jego sztabowi na pewno nie zabraknie. Mecz z ŁKS-em to moim zdaniem idealne 90 minut do analizy, bo jak na dłoni było widać kto zawodzi, kto się mniej angażuje, kto popełnia błędy. Jakiś wstrząs chyba by się przydał tej drużynie, bo zaufanie za każdym razem do tych samych zawodników, nic nie daje. Może rzeczywiście pora odważniej postawić na chłopaków, którzy zdobyli mistrzostwo Polski juniorów. Ostatnio szansę dostał Piotrek Pierzchała i okazuje się, że w Łodzi jako jeden z nielicznych walczył, starał się i mimo utarty czterech goli nie zawiódł – twierdzi „Golo”.

fot. lkslodz.pl

Były kapitan Korony uważa, że brak radykalnych ruchów może sprawić, że kielecki zespół prędko nie wydostanie się ze strefy spadkowej. – Serce mnie boli jak patrzę w tabelę i widzę pozycję Korony. Za moich czasów może nie mieliśmy wielkich umiejętności, ale na boisku dalibyśmy się pokroić za drużynę, każdy walczył za drugiego. Dziś takich zawodników na palcach jednej ręki mogę policzyć. Jeśli ci piłkarze nie otrząsną się z letargu, to będzie im bardzo trudno utrzymać ekstraklasę dla Kielc. Ale obym się mylił… – kończy zawodnik, który w żółto-czerwonych barwach wystąpił w 164 ligowych meczach.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *