Lettieri wrócił do Duisburga. Głos kibiców niemieckiego klubu

Gino Lettieri wrócił na na ławkę trenerską. Włoch objął  zespół, który w przeszłości występował w Bundeslidze. Kibice w większości negatywnie odebrali zatrudnienie Lettieriego w Duisburgu.

Powrót do Duisburga

Po prawie półtora roku od zakończenia pracy w Koronie Kielce Gino Lettieri wraca na ławkę trenerską. Były szkoleniowiec Korony Kielce został nowym trenerem drużyny MSV Duisburg, występującej na trzecim poziomie rozgrywkowym. Tym samym jest to powrót Włocha do niemieckiej ekipy po około 5 latach. Lettieri w sezonie 2014/15 wprowadził Duisburg na zaplecze Bundesligi jednak po zdobyciu zaledwie sześciu punktów w pierwszych 13 spotkaniach został zwolniony. Gino Lettieri na stanowisku zastąpił Torstena Lieberknechta, który w poprzednim sezonie poprowadził Duisburg na piąte miejsce w tabeli ze stratą zaledwie dwóch punktów do miejsca premiującego awansem. W tym sezonie drużyna z Nadrenii Północnej-Westfalii spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań i z dorobkiem zaledwie ośmiu oczek zajmuje miejsce w strefie spadkowej.

Sceptycznie nastawieni kibice

„Chcieliśmy sprowadzić doświadczonego trenera znającego ligę. Gino jest takim, dodatkowo dobrze zna klub oraz otoczenie” – powiedział podczas prezentacji nowego-starego trenera Ingo Wald, prezydent MSV. Kibice w większości negatywnie odebrali ponowny angaż Włocha w klubie. W komentarzach pod postem na Facebooku winą obarczany jest głównie dyrektor sportowy Duisburga Ivica Grlić, któremu kibice pokazują symboliczną czerwoną kartkę. Ponadto sympatycy popularnych „Zebr” doszukali się menadżerskich powiązań między Lettierim, a Grliciem. „Fajnie, że obaj mają tych samych menadżerów”, „Chyba Pan żartuje, Panie Grlic, dla niego zwolnił Pan Torstena. Smutne.” Czy „Tak długo jak Ivo jest w klubie nie mam zamiaru go wspierać. Zamieniliśmy dobrego trenera na słabego. Niedobrze się robić.” To tylko niektóre z większości negatywnych reakcji fanów na ponowne zatrudnienie włoskiego szkoleniowca w klubie.

Tomasz Milanowski

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *