Korona zaczęła zimę bez wzmocnień. Dlaczego?

Piłkarze Korony Kielce po krótkich urlopach wrócili do pracy. Na początek czekały ich testy wydolnościowe w hali. Nowych twarzy w drużynie trenera Mirosława Smyły na razie brak.

Korona miała ambitny plan, żeby na pierwszym treningu, a najpóźniej w dzień wylotu na zgrupowanie do Turcji nowi zawodnicy byli już zakontraktowani. Nic z tych zamierzeń nie wyszło. Przedłużające się perypetie z dokapitalizowaniem klubu przez jego współwłaścicieli sprawiły, że w kwestii transferów zapanował impas. Kielecki klub wprawdzie rozmawia z kilkoma zawodnikami, z niektórymi jest nawet o krok od porozumienia, ale umowy nie zostaną podpisane, dopóki na konto Korony nie wpłyną pieniądze od akcjonariuszy. A na to na razie się nie zanosi.

Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Dziś najbardziej potrzebny jest nam spokój.       Musimy się jak najlepiej przygotować do rundy wiosennej. Mam nadzieję, że wkrótce dołączą do nas nowi piłkarze – mówi Mirosław Smyła, trener Korony.

Kielecki klub jest bliski sfinalizowania wypożyczenia z Jagiellonii Białystok obrońcy Bartosza Kwietnia. Czeka również na rozwiązanie umowy z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza przez skrzydłowego Jacka Kiełba. Obaj w przeszłości występowali w Koronie. Ten drugi łącznie przez dziewięć sezonów.

fot. Gazeta Wyborcza Kielce

Kwiecień miałby być alternatywą w przypadku odejścia Adnana Kovacevicia. Bośniak wczoraj sprawił sporo zamieszania publikując na swoim koncie na Instagramie zdjęcie biletu lotniczego z Sarajewa do Stambułu. O zainteresowaniu klubów Super Ligi kapitanem Korony pisały tureckie i bośniackie media. Jego klubowy kolega Jakub Żubrowski na Twitterze zapewniał, że Kovacević stawi się na pierwszym treningu. I miał rację. 26-letni obrońca wziął udział w dzisiejszych testach wydolnościowych, ale o swojej przyszłości nie chciał mówić.

Ta nie jest też jasna także w przypadku samego Żubrowskiego. Wychowanek Korony od kilku tygodni negocjuje z Koroną nowy kontrakt. Do połowy grudnia miał dać odpowiedź, ale jego menedżer poprosił o przedłużenie terminu. – Nic się w tej kwestii nie zmienia. Nie ma żadnej decyzji – ucina zawodnik.

Łatwiej powinno pójść w przypadku innych podstawowych piłkarzy, z którymi Korona planuje przedłużyć umowy. Blisko ich podpisania są Bośniak Ognjen Gnjatić, Słoweniec Matej Pućko oraz Marcin Cebula. Niewykluczone, że na kolejny sezon w Kielcach pozostanie także Hiszpan Ivan Marquez.

Podopieczni Mirosława Smyły do końca tygodnia będą trenowali na swoich obiektach, w poniedziałek wylatują na dwutygodniowe zgrupowanie do Antalyi. W Turcji Korona zagra cztery sparingi z rywalami z Albanii, Rumunii, Ukrainy oraz Azerbejdżanu. – Zależało mi, żeby móc rozgrywać mecze kontrolne w systemie środa-sobota. Przeciwnicy są sprawą drugorzędną, ale priorytetem było, żeby byli z ekstraklasy w swoich krajach. Liczę, że będą to sportowe sparingi, bo w takich meczach często niestety zdarza się, że zamiast gra w piłkę poluje się na nogi rywala. Przy naszych problemach nie możemy sobie pozwolić na żadne kontuzje – przyznaje trener Smyła.

fot. Radio Kielce

W samolocie znajdzie się miejsce dla 28 zawodników. Szanse otrzyma kilku juniorów, złotych medalistów mistrzostw Polski. W Koronie szczególnie liczą na napastnika Mateusza Sowińskiego. 18-latek uznawany jest za jeden z największych talentów w kieleckim klubie. Koledzy mówią na niego „Zizou”, bo – podobnie jak słynny Francuz – na treningach czaruje sztuczkami technicznymi. – To chłopak o wielkim potencjale. Już w końcówce rundy jesiennej miał dużą szansę zadebiutować w ekstraklasie, ale doznał kontuzji. Bardzo na niego liczymy – podkreśla Mirosław Smyła.

Ofensywa to dziś największy mankament Korony. Jesienią kielczanie zdobyli tylko 12 goli, najmniej w lidze. Z trójki napastników do siatki trafiał tylko Czech Michal Papadopulos (dwie bramki). Pozyskanie piłkarza do ataku to transferowy priorytet. Próbowano namówić do ponownej gry w Kielcach Airama Cabrerę, ale Hiszpan postawił zaporowe warunki finansowe. Smyła odrzucił pomysł podpisania kontraktu z bramkostrzelnym Erikiem Bjorndahlem z drugiej ligi szwedzkiej. W tej chwili najbardziej prawdopodobne wydaje się wypożyczenia z Lechii Gdańsk Jakuba Araka lub Pawła Tomczyka z Lecha Poznań.

Drugą szansę ma dostać także tyleż utalentowany, co chimeryczny Vato Arweładze. Gruzin po ostatnim meczu otrzymał wprawdzie wolną rękę w poszukiwaniu pracodawcy, ale zapowiedział poprawę i poprosił o możliwość przekonania raz jeszcze do siebie trenera Smyły. I poleci na zgrupowanie.

Share:

One Response to the post:

  • gk
    w 17:05

    Z tym Szwedem to zemsta za potop? Przecież to było ponad 300 lat temu… A może by strzelał jak z armat pod Częstochową?

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *