Korona walczyła, ale to Górnik był bliższy zwycięstwa

Oczekiwania przed inauguracją były większe, ale punkt zdobyty z Górnikiem piłkarze Korony na pewno muszą szanować. Kielczanie mieli swoje szanse, lecz to rywale kilka razy byli o krok od zdobycia gola. Na plus trzeba zaliczyć debiut w ataku Bojana Cecarcia.

Pierwsza groźna akcja w meczu należała do gości. W 4. minucie napastnik Igor Angulo po znakomitym krótkim podaniu, znalazł się w świetnej sytuacji w polu karnym, jednak piłka po jego strzale minęła bramkę. Korona odpowiedziała kilka minut później, ale strzał nowo pozyskanego Bojana Cecaricia został zablokowany przez obrońców Górnika. Gospodarze kolejny zaatakowali w 13. minucie. Na skrzydle pozycję wygrał Matej Pućko, dośrodkował w pole karne, Cecarić był dobrze pilnowany i nie zdołał oddać strzału. Chwile później Korona odzyskała piłkę w środka pola, Pućko zagrał do wybiegającego na pozycję Erika Pacindy, jednak jego strzał zablokowali obrońcy Górnika.

Kolejne minuty to walka w środku pola. Żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnych sytuacji do strzelenia gola. W 29. minucie meczu groźną akcję przeprowadzili goście, kiedy to Łukasz Wolsztyński dośrodkował na głowę Igora Angulo, ten zgrał piłkę, jednak żaden z kolegów nie przeciął podania. Na niecały kwadrans przed końcem mocniej przycisnęła Korona. Najpierw bardzo niecelny strzał oddał Marcin Cebula, a następnie po ładnym wejściu w pole karne i zagraniu Milana Radina, bliski pokonania Martina Chudego był Cecarić. Goście odpowiedzieli już chwilę później, ale fantastyczną paradą popisał się Marek Kozioł, który zdołał przenieść nad poprzeczką po mocnym strzale głową Łukasza Wolsztyńskiego.

Drugą połowę od ataku zaczęli goście, kiedy to w 50. minucie, niemal pół boiska z piłką przy nodze przebiegł Erik Jirka, lecz jego strzał zza „szesnastki” zablokowali obrońcy Korony. Kilka minut później do głosu doszli wreszcie podopieczni Mirosława Smyły. W 57. minucie Korona powinna prowadzić. Po najlepszej akcji meczu w wykonaniu kielczan piłkę w polu karnym zgrał aktywny Bojan Cecarić, ale strzał Pacindy wspaniale wybronił Martin Chudy.

Potem do głosu doszli zabrzanie. Po stracie piłki na własnej połowie przez Ivana Marqueza, lewą stroną popędził Angulo, dograł do Jesusa Imeneza, a ten oddał strzał, który w ostatniej chwili zablokowali kielczanie. Kolejna akcja Górnika to świetne podanie w pole karne od Davida Kopacza, ale i ona nie zostało zamienione na gola.

W ostatnich minutach Górnik przycisnął jeszcze mocniej. Strzał zza pola karnego Kopacza ze sporymi problemami obronił Marek Kozioł. Piłkę meczową zabrzanie mieli trzy minuty przed końcem. Po strzale Angulo, futbolówkę z linii bramkowej w ekwilibrystyczny sposób wybił Mateusz Spychała.

W następną niedzielę (godz. 12.30) Korona zagra na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.

Sebastian Kalwat

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *