Korona w osłabieniu oddała zwycięstwo Piastowi

Korona pod wodzą Macieja Bartoszka mogła zaliczyć trzecią wygraną z rzędu Ale tak się nie stało. Kto wie, czy by do tego nie doszło, gdyby nie nieodpowiedzialne zachowanie Jakuba Żubrowskiego. Korona – Piast 1:2.

Już na początku spotkania swoją okazję mieli goście, ale po dośrodkowaniu Hateley’a piłę wybił Kiełb. Po 120 sekundach, to kielczanie popędzili na bramkę Piasta. Jednak akcja Kiełb – Forsell – Cebula skończyła się strzałem niecelnym. Po 11 minutach gry znów Hateley dośrodkował w pole karne. Do piłki skoczył Parzyszek, ale na szczęście kielczan futbolówka przeleciała obok lewego słupka Marka Kozioła.

Na odpowiedź Korony nie trzeba było długo czekać. Na 30. metrze faulowany został Kiełb, do piłki podszedł Petteri Forsell i z rzutu wolnego pokonał Frantiska Placha. Nie minęło pół godziny, a kielczanie musieli grać w osłabieniu. Z boiska wyleciał Jakub Żubrowski, który został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Do końca pierwszej połowy Korona się skutecznie broniła.

Po zmianie stron przez pierwsze piętnaście minut goście z Gliwic mocno napierali na Korony, ale kielczanie się skutecznie bronili. W 65. minucie naciski Piasta przyniosły skutek. Po zamieszaniu w polu karnym do siatki trafił Sebastian Milewski. Po kilku minutach z około 25 metrów uderzył Felix, ale świetna paradą popisał się Marek Kozioł. Kwadrans przed końcem goście objęli prowadzanie. Z szesnastego metra uderzył Felix i trafił przy słupku.

W 81. minucie drugiego gola na koncie mógł mieć Forsell. Fin z około 40 metrów strzelał z wolnego, ale Plach odbił futbolówkę. Po chwili gliwiczanie powinni podwyższyć prowadzenie. Tuszyński z najbliższej odległości nie pokonał dobrze dysponowanego Kozioła, bo golkiper Korony wygarnął piłkę tuz sprzed linii bramkowej. W ostatnich minutach dużo działo się pod szesnastką Piasta, kielczanie co chwilę sunęli na bramkę Placha.

Doliczony czas gry to seria rzutów rożnych dla Korony, nic w nich jednak nie wyniknęło.
Goście nawet wyszli z kontrą i zdobyli gola, ale Tuszyński był na spalonym. Koroniarze jeszcze mieli swoje okazje, ale nie byli w stanie drugi raz pokonać bramkarza Piasta.

Kamil Dulęba

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *