Korona miała piłkę meczową… Remis w Białymstoku

To nie był dobry występ Korony. Kielczanie, zwłaszcza w pierwszej połowie, zaprezentowali się bardzo słabo. Ale paradoksalnie to zespół Mirosława Smyły miał najlepsze okazje do zdobycia gola.

Jagiellonia od początku dominowała. W 4. minucie na strzał z 18 metrów zdecydował się Hiszpan, Juan Camara, futbolówka ominęła jednak słupek. Podopieczni trenera Iwajiło Petewa nieustępliwie dążyli do zdobycia bramki, co mogło udać im się już w 10. minucie, kiedy to z rzutu wolnego dośrodkowywał Martin Pospisil, a Jakov Puljić wpakował piłkę do siatki. Po konsultacji VAR bramka została jednak anulowana, gdyż napastnik Jagiellonii był na spalonym.

W 15. minucie znów gospodarze znaleźli się w sytuacji bramkowej, ale refleksem wykazał się bramkarz Marek Kozioł. Pierwszy groźny atak kielczanie przeprowadzili dopiero w 22. minucie, debiutujący Petteri Forsell zagrał górną piłkę do Mateja Pućko, Słoweniec przedryblował obrońcę, dograł w pole karne, ale niestety żaden z piłkarzy Korony nie sfinalizował podania. W 32. minucie kolejną szansę mieli gospodarze. Ponownie uderzał Camara, tym razem z 15 metrów, ale niezawodny Marek Kozioł końcami palców odbił piłkę. W 40 minucie Korona dopiero po raz drugi mogła zagrozić bramkarzowi Jagiellonii, świetne otwierające podanie zewnętrzną częścią stopy Milana Radina do Forsella, ten dogrywał do Bojana Cecaricia, niestety za wysoko w wyniku czego w posiadanie weszli gospodarze. W doliczonym czasie Korona mogła prowadzić. Z prawej strony dośrodkowywał Cecarić, na 5 metrze wyskoczył do piłki Erik Pacinda, ale jego strzał głową obronił Dejan Iliev.

Po przerwie gra Korony długo nie wyglądała lepiej. Kielczanie swój rytm zaczęli łapać od 60 minuty. To wtedy przeprowadzili pierwszy groźny atak. Forsell obsłużył na skrzydle Szymusika, ten po ziemi dograł w pole karne, lecz obrońcy „Jagi” w ostatniej chwili wybijają piłkę. Kwadrans przed końcem piłka wylądowała w siatce Jagiellonii, ale strzelający Szymusik był na spalonym.

W końcówce oba zespoły mogły przechylić szalę na swoją korzyść. Najpierw strzał Jesusa Imaza obronił Kozioł, a po chwili groźne głową uderzał Tiru. Korona piłkę meczową miała w 5. minucie doliczonego czasu. Cebula wbiegł w pole karne, przedryblował obrońcę gospodarzy, dograł piłkę wzdłuż linii końcowej, tam był Matej Pućko, ale Słoweniec nie trafił w futbolówkę.

W następną niedzielę (godz. 15) Korona zagra w Krakowie z Wisłą.

Jakub Walkowicz

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *