Junior pomoże rozwiązać problemy Korony w obronie?

Kadrowe kłopoty nie omijają Korony na ostatniej prostej przygotowań do startu rundy wiosennej. Trener Mirosław Smyła niespełna tydzień przed meczem z Górnikiem Zabrze pozostał bez zmiennika na lewej stronie defensywy.

Jeszcze pod koniec zeszłego roku kielecki szkoleniowiec miał w tym sektorze boiska długo wyczekiwany komfort. Kontuzję wyleczył pozyskany z Partizana Belgrad Nemanja Miletić, który w podstawowym składzie zagrał w zwycięskich meczach z Cracovią i Pogonią Szczecin. Powrót Serba sprawił, że do drugiej linii mógł zostać przesunięty Michał Gardawski. Tak zbudowana lewa flanka – zdaniem Mirosława Smyły – miała zapewnić Koronie odpowiednią jakość na połowie przeciwnika i spokój pod własnym polem karnym. Po rundzie uznał, że w kadrze zbędny będzie zatem trzeci lewy obrońca – Daniel Dziwniel i przesunął byłego piłkarza Ruchu Chorzów do drużyny rezerw.

Kilka tygodni później lewa strona defensywy to jeden z najbardziej palących problemów w Koronie. Miletić tuż po rozpoczęciu zgrupowania w Turcji doznał kontuzji kolana i szybko wrócił do Kielc. W ubiegłym tygodniu był na szczegółowych badaniach w klinice w Bieruniu i diagnoza nie jest korzystna dla 28-latka. Czeka go kolejna przerwa od treningów. Kłopot w tym, że dziś nie sposób ocenić jak długa. Może to być dwa tygodnie, ale mogę i dwa miesiące…

fot. Gazeta Wyborcza Szczecin

Korona na pewno nie zamierza przywracać do pierwszego zespołu Dziwniela. Sześć przed inauguracyjnym meczem Gardawski nie ma dla siebie zastępstwa. On sam zresztą w ostatnich dniach zmagał się z problemami zdrowotnymi. Nie zagrał w sobotniej próbie generalnej przed startem wiosny z Radomiakiem (3:5). W kręgu zainteresowań Korony jest defensor pierwszoligowca Dawid Abramowicz, ale na razie droga do ewentualnego transferu jest daleka.

Sytuację kielecki sztab próbuje ratować młodym Dawidem Lisowskim. 19-latek, nominalny skrzydłowy, podczas meczów kontrolnych w Turcji z konieczności był sprawdzany w obronie. Ale tu wreszcie pojawia się dla Korony pozytywna informacja, bo zaprezentował się nadspodziewanie dobrze. Z meczu Radomiakiem wyszedł w podstawowym składzie na lewej obronie.

Problemy w Koronie już tradycyjnie są także w ataku. Z urazem stawu skokowego z Turcji wrócił Michal Papadopulos. Nieskutecznego jesienią Urosa Djuranovicia po obozie odesłano do rezerw (wcześniej zrezygnowano z usług Michał Żyry), a nowy nabytek Bojan Cecarić ma za sobą ledwie kilka treningów z drużyną i rozegrane dwa sparingi. Choć pocieszające jest, że w obu meczach Serb trafił do siatki. Czy jednak już w spotkaniu z Górnikiem postawi na niego trener Smyła? Wątpliwie. Wiele wskazuje, że wiosnę kielczanie w ataku rozpoczną, tak jak kończyli jesień, czyli ze skrzydłowym Matejem Pućko.

fot. FotografiaPiekna.pl

Problemy to już niemal stały element naszej pracy w Koronie. Ale nie poddajemy się, nie załamujemy rąk, lecz szukamy rozwiązań. Cieszę się, że mocny sygnał dał młody Lisowski. Kto wie, czy szybko nie doczeka się debiutu w ekstraklasie. Do pierwszego meczu mamy trochę czasu i wierzę, że piłkarze wrócą do zdrowia, a przed wszystkim jeszcze ktoś nowy do nas dołączy – mówi trener Mirosław Smyła.

Mecz z Górnikiem już w sobotę o godz. 15 na Suzuki Arenie.

 

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *