Co z Koroną? Zamieszanie wśród właścicieli klubu

Jest spory problem z dokapitalizowaniem spółki Korona ze strony mniejszościowego akcjonariusza, czyli miasta. Chodzi o kwotę ok. 1,5 mln zł. Choć wiceprezydent Kielc Danuta Papaj na Walnym Zgromadzeniu we wrześniu zadeklarowała złożenie projektu uchwały w tej sprawie, który zostanie przedstawiony radnym, to do tej pory tak się nie stało. Mimo „ponagleń” ze strony rodziny Hundsdörferów oraz władz klubu.

Obecnie sytuacja wygląda następująco. Dirk Hundsdörfer w środę przyjechał do Kielc. W czwartek będzie w klubie rozmawiał z prezesem Krzysztofem Zającem oraz wiceprezesem Markiem Paprockim o całej sprawie. Hundsdörfer od marca zabiega o spotkanie i rozmowę z prezydentem Bogdanem Wentą, ale sternik miasta mimo ustalonych kilku terminów do niego nie doprowadził. Teoretycznie obaj panowie mają wreszcie spotkać się w piątek. Jutro wprawdzie zaplanowane jest posiedzenie Rady Miasta, ale nie wiadomo czy prezydent Wenta będzie na nim obecny.

Piątek jest o tyle istotny, że tego dnia odbywają się dwa ważne dla funkcjonowania spółki posiedzenia. Najpierw Rady Nadzorczej, a następnie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. Dirk Hundsdörfer chciałby przed nimi porozmawiać z Bogdanem Wentą (w cztery oczy, po niemiecku, bez konieczności obecności tłumacza), ale oba zaplanowano jeszcze przed południem. Czy prezydent znajdzie rano czas? Tego po ostatnich doświadczeniach nikt nie jest w stanie przewidzieć…

Co zatem może stać się w przypadku przedłużajacego się impasu? Radio eM Kielce poinformowało we wtorek wieczorem, że klub może zostać postawiony w stan upadłości. To oczywiście najbardziej pesymistyczny scenariusz, ale zważywszy na powstałą dziurę w budżecie, trzeba go brać pod uwagę.

Trzeba jednak uspokoić kibiców, że taki wariant jest w tej chwili zdecydowanie najmniej realny. Korona na bieżąco reguluje swoje należności (m.in. kontrakty zawodników, wynajem obiektów od MOSiR-u), więc codzienne funkcjonowanie klubu nie jest zagrożone. Długi pochodzą sprzed kilku lat (m.in. wobec ZUS), a których wciąż nie udało się spłacić.

Wariantów jest kilka. Wykupienie przez niemieckich właścicieli pozostałych 28 procent udziałów od miasta, znalezienie innego udziałowca, zbycie swoich udziałów. Rodzinie Hundsdörferów najbardziej zależy jednak na kontynuowaniu obecnego wariantu, czyli współrządzeniu klubem z miastem. Umowa  podpisana przez przez poprzedniego prezydenta Wojciecha Lubawskiego w kwietniu 2017 roku obowiązuje do połowy 2022 roku. Zgodnie z nią miasto corocznie ma przekazywać do klubowego budżetu 2,5 mln zł. Ale także w przypadku dokapitalizowania Korony przez niemieckich właścicieli (teraz planują to zrobić w kwocie ok. 3,5 mln zł) uczynić to sumą proporcjonalną do posiadanych udziałów.

Rodzina Hundsdörferów plany wobec klubu ma ponoć długoterminowe i ostatnie słabe sportowo miesiące nic w tej kwestii nie zmieniły. Problemem bardziej od samych pieniędzy wydaje się zatem partnerstwo i poważne traktowanie. Szczera rozmowa o przyszłości Korony może załatwić znacznie więcej niż kolejny przelew. Ale najpierw musi do niej dojść. Oby stało się to w piątek. W przeciwnym razie w poniedziałek może być gorąco…

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *