Bidy nie ma. Jak Jagiellonia szalała na transferowym rynku

Bartosz Bida nie zagra w Jagiellonii w niedzielnym spotkaniu z Koroną. Rodzi to spory problem przed nowym trenerem Iwajło Petewem, który będzie musiał znaleźć młodzieżowca, będącego w stanie godnie zastąpić ofensywnego gracza.

Do niedawna nie byłoby z tym problemu, ale za niebagatelną kwotę jak na ekstraklasę, 4 mln euro Patryk Klimala zamienił „Dumę Podlasia” na Celtic Glasgow. Tym samym w meczu z Koroną rolę młodzieżowca będzie spełniał prawdopodobnie Przemysław Mystkowski, który do tej pory zagrał w czterech meczach i uzbierał w nich jedynie 41 minut. Alternatywą jest także pozyskany z Odry Opole lewy obrońca 19-letni Bartłomiej Wdowik. Inną opcją jest 17-letni Aleksander Stawiarz, który dzięki wejściu na murawę w 78. minucie spotkania z Wisłą Kraków, stał się najmłodszym piłkarzem, który założył koszulkę Jagiellonii w ekstraklasie.

Oprócz wspomnianego Klimali (jesienią 7 bramek i 3 asysty), „Jagę” tej zimy opuścił również lewy obrońca Guilherme (jesienią 4 asysty), który przeszedł do tureckiego Konyasporu. Część z zarobionych ponad pieniędzy zarząd białostockiego klubu zainwestował w sprowadzenie nowych graczy. Pozyskano z Viitorulu Constanca bramkostrzelnego środkowego obrońcę Bogdana Tiru (5 bramek w 22 meczach rundy jesiennej), a z HNK Rijeki zakontraktowano trzeciego najlepszego strzelca poprzednich rozgrywek w Chorwacji Jakova Puljicia (16 bramek i 10 asyst w sezonie 2018/19). I to właśnie 26-letni Chorwat ma zastąpić Klimalę. Dla Tiru jak i Puljicia mecz z Koroną będzie szansą na debiut w Jagiellonii.

fot. Jagiellonia Białystok

Dwaj inni nowi piłkarze mieli szansę pokazać się już w meczu z Wisłą. Z Arsenalu Londyn wypożyczony został 24-letni bramkarz Dejan Iliev, który jednak dopiero od pół roku grał na seniorskim poziomie w słowackiej Fortuna Lidze i zbierał tam pochlebne oceny. Wcześniejszy przeskok do dorosłej piłki uniemożliwiły mu liczne kontuzje. W meczu z Krakowie prezentował się solidnie, ale przy drugiej bramce dla gospodarzy popełnił fatalny błąd. Z Wisłą 90 minut zaliczył również Dawid Szymonowicz. Stoper powrócił do Białegostoku z wypożyczenia do Rakowa Częstochowa, w którego barwach w rundzie jesiennej zagrał 13 spotakań.

Tuż przed meczem z Koroną do Jagiellonii dołączył również dwaj doświadczeni Polacy: skrzydłowy Maciej Makuszewski i defensywny pomocnik Ariel Borysiuk. Dla tego pierwszego do powrót do Białegostoku po kilku latach.

Tyle zmian w ekipie z Podlasie to efekt zatrudnienia nowego szkoleniowca. W styczniu drużynę objął wspominany już Iwajło Petew. Jest on pierwszym Bułgarem, który zasiadł na ławce polskiego klubu. W przeszłości pracował m.in. z Łudogorcem Razgrad, Dinamem Zagrzeb oraz reprezentacją Bułgarii. Ostatnim stanowiskiem Petewa był saudyjski Al Qadisiyah, z którym w 21 meczach zdobył 21 punktów i spadł z ligi.

fot. Radio Białystok

W Białymstoku liczą, że nowy szkoleniowiec na przypadające w tym roku 100-lecie Jagiellonii wprowadzi drużynę do europejskich pucharów. Ale wiosenne otwarcie pokazało, że może być to zadaniem niezwykle trudnym. „Jaga” zagrała z kolejnym przeciwnikiem Korony, czyli krakowską Wisłą. Mecz z trybun przy Reymonta obserwowali asystenci trenera Mirosława Smyły. To spotkanie doskonale pokazało, że wyniki sparingów nijak mają się później do ligowej walki. O ile w grach kontrolnych białostoczanie pokazali się z całkiem niezłej strony, to ich występ w Krakowie był totalną klapą.

Jagiellonia przegrała pod Wawelem 0:3, a jej gra niewiele różniła się o tej z końcówki roku, gdy zwolniony został Ireneusz Mamrot. – Nie mieliśmy pomysły na grę – otwarcie przyznał kapitan Taras Romańczuk. Dodał również, że opieranie gry na „ladze do przodu” nie przystoi zespołowi, który aspiruje do gry w pucharach.

Wisła z Jagiellonią oparła swoją grę na wysokim pressingu i kontratakach. Białostoczanie popełniali sporo błędów, a najgroźniejsze był dla nich… własne stałe fragmenty gry. W pierwszej połowie, po dwóch rzutach rożnych „Biała Gwiazda” wyprowadziła dwa bardzo groźne kontrataki, a jeden z nich zamieniła na bramkę. Wisła gola zdobyła nawet po wrzucie z autu gości. Jakub Błaszczykowski stosując pressing już na wysokości pola karnego gości odzyskał piłkę, a młodzieżowiec Aleksander Buksa ustalił wynik na 3:0.

fot. Radio Białystok

Ale prawdopodobieństwo, że w kolejnym meczu Jagiellonia zaprezentuje się równie słabo jest niewielkie i na pewno piłkarze Korony nie powinni liczyć na podobne prezenty ze strony zespołu z Podlasia. Jagiellonia zajmuje obecnie 9. miejsce i traci punkt do grupy mistrzowskiej. Kielczanie okupują 13. pozycję ze stratą siedem punktów do niedzielnego rywala i jednym „oczkiem” przewagi nad strefą spadkową.

Tomasz Milanowski

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *